Mieszkanie wsi Sieranie (gmina Świeszyno), Andrzej B. zawarł w zeszłym roku 2-letnią z firmą Orange na usługi internetowe - Orange Free Standard. Gdy przebywał w Koszalinie połączenie funkcjonowało bez zastrzeżeń.
Gdy w maju tego roku wrócił do Sierania - internet przestał działać.
Jak czytamy w Gazecie Koszalińskiej, czytelnika poinformowano, że w miejscu, w którym zamieszkał „nie ma zasięgu”. - Chodziłem, dzwoniłem, prosiłem, żeby coś z tym zrobili - mówi Andrzej Buda. Bez skutku. Z łącza internetowego nadal nie może korzystać. Nie może też wycofać się z umowy, bo zapłaci karę jak za zerwanie umowy.
Orange twierdzi, że, po szczegółowej analizie technicznej, wszystko prawidłowo chodzi. Nie ma żadnych problemów, a firma radzi, by stać przy... oknie w celu złapania lepszego zasięgu. - Obszedłem z komputerem wszystkie kąty w domu, przy oknie też próbowałem złapać połączenie, nawet na podwórko wychodziłem - nigdzie internet nie działa. Å»eby chociaż ktoś z firmy do mnie przyszedł, sprawdził to. Nikt się nie pofatygował - mówi Pan Andrzej.
Rzeczniczka gdańskiego oddziału Centertelu przyznaje, że przyczyną problemów jest to, że mieszka obecnie na terenie, gdzie zasięg urządzeń przekaźnikowych jest ograniczony.
- Bywają, niestety, czasem takie sytuacje, że klientowi nie można zapewnić zamówionej usługi i tak jest w tym przypadku. Będziemy starali się ten problem jakoś rozwiązać. Zaproponujemy montaż dodatkowej anteny, czy to pomoże - zobaczymy. W ostateczności rozwiążemy umowę - zapowiada Liliana Kulesza. Tymczasem do Andrzeja Budy wysłano pismo, w którym proponuje mu się 35-procentowy rabat na abonament. Wynika z tego, że i tak będzie płacił, tyle że trochę taniej...
Zdaniem rzecznika praw konsumentów powinien otrzymać nie ulgę w abonamencie, lecz odszkodowanie, za to, że przez tak długi czas nie może korzystać z internetu.
Źródło: Gazeta Koszalińska
Płaci za Internet, którego nie ma
Komentarze
Brak komentarzy. Dodaj poniżej swój komentarz do artykułu.