Jeden z abonentów komórkowej sieci Orangem z powodu kilkudniowego braku sygnału w telefonie postanowił rozwiązać promocyjną umowę z operatorem, nie płacąc przy tym kary za rozwiązanie umowy. Częściowo udało się mu wygrać sprawę.
Mieszkaniec Koronowa, abonent dwóch telefonów w komórkowej sieci Orange , na początku kwietnia 2008 roku, w jednym z punktów sprzedaży operatora, złożył wypowiedzenie promocyjnej umowy z powodu braku zasięgu od 28 marca 2008 roku.
Co ciekawe, pismo z salonu sprzedaży Orange w Bydgoszczy do operatora wpłynęło dopiero... 30 kwietnia. Oczywiście rezygnację abonenta przyjęto jednak, zgodnie z warunkami promocji, klientowi nałożono karę w wysokości prawie 900 zł za zerwanie umowy, opisuje Gazeta Pomorska.
Abonent nie zapłacił kary, więc po kilku dniach otrzymał od operatora ponowne wezwanie do zapłaty, tym razem na sumę prawie 1,6 tys. złotych. Były klient Orange sprawą zainteresował media, bo to z winy operatora był pozbawiony przez kilka dni sygnału.
Abonentowi udało się wygrać z operatorem. Wprawdzie na początku czerwca 2008 roku ponownie aktywował dwie karty w sieci, ale Orange anulował mu karę oraz przyznał 50 proc. rabatu na abonament za okres dwóch miesięcy na oba numery telefonów.
Źródło: www.media2.pl
Z Orange jednak można wygrać
Komentarze
Brak komentarzy. Dodaj poniżej swój komentarz do artykułu.